WILDSTEINOWSKA WIZJA POLSKIEJ HISTORII
Oglądanie programów Bronisława Wildsteina pt." Cienie PRL-u" może być ciekawym,
choć ciężkim przeżyciem.
Nie jest to program, wbrew usiłowaniom, historyczny, a propagandowy.
Zwyciężcy bowiem także historię piszą na nowo.
Odcinek poświęcony powojennemu, zbrojnemu podziemu, nazywanemu obecnie
"niepodległościowym", a kiedyś "bandyckim", był ciekawy także ze względu na dobór
dyskutantów, szczególnie z tzw. lewej strony.
Reprezentujący ją przedstawiciel SLD i " Krytyki Politycznej" / nazwiska pomińmy/
, zgodnie z obowiązującą poprawnością polityczną (x) ,wpierw przede wszystkim
odcieli się od PRL i komunistów polskich ( czyli swych korzeni ), a potem próbowali
nieśmiało, podświadomie widocznie dżwigając na swych barkach ciężar "zbrodni
komunistycznych PRL" zabierać głos - o ile prowadzący Br.Wildstein ich do niego
dopuścił - a nawet jak dopuścił, to natychmiast rugał i odbierał, gdy mówili nie
po jego myśli.
Ot, dwaj chłopcy do bicia.
Bronisław Wildsztajn nie wytłumaczył o jaką to niepodległość i dla kogo walczyły
"dzielne" oddziały NSZ i WiN-u po zakończeniu II Wojny Światowej: dla 10-cio procentowej
elity szlacheckiej i inteligenckiej II Rzeczpospolitej, czy 90-cio
procentowego obszaru biedy, nędzy, głodu robotników i chłopów, zresztą od czasu
do czasu odstrzeliwanych przez polską policję - gdy zechciało im się upominać
o poprawę swego losu.
Do dziś żyje pamięć o "dokonaniach" zbrojnego podziemia, szczególnie na polskiej prowincji.
Nie poinformował także widzów kto finansował WiN. Była nią dzisiejsza CIA /xx /, w osobie
jej agenta i dyrektora OPC /Biuro Koordynacji Polityki/, Franka Wisnera.
To ten sam, który wywołał powstanie w Budapeszcie w 1956 roku, planował podobne
w Pradze czeskiej.Na szczęście nie zdążył - popełnił samobójstwo.
A pamiętać należy,iż Polska i jej władze były wtedy już uznane na arenie międzynarodowej,
w tym przez byłych aliantów, które cofnęły swe poparcie tzw. rządowi londyńskiemu.
W myśl więc prawa międzynarodowego i zdrowego rozsądku - wszelką odpowiedzialność
za wojnę domową i jej konsekwencje ponosi ten, kto ją wywołał - czyli
owe zbrojne podziemie "niepodległościowe".
Oczywiście było to ramię zbrojne politycznego przywództwa, które nie znajdowało się
bynajmniej w granicach Polski.
Ciekawe, czy zdaniem Br.Wildsteina Kosowo jest teraz niepodległym państwem i czy Serbowie
powinni tworzyć zbrojne podziemie by walczyć o jego niepodległość ?
Byliby, w myśl prawa międzynarodowego - zbrojnym podziemiem niepodległościowym,
czy bandyckim, dziś nazywanym także modnie terrorystycznym ?
Bronisław Wildstein nie rozwinął także ciekawego wątku poruszonego porzez dyskutantów
z prawej strony politycznej, choć siedzących po jego lewej ręce, a dotyczących tzw.
szwadronów śmierci (xxx) - bezwzględnie likwidujących członków zbrojnego podziemia AK, NSZ i WiN.
Sądzę, iż rozwijanie tego wątku nie było rzeczywiście na rękę tym ,którzy go poruszyli
jak i samemu prowadzącemu.
Efekt mógłby być bowiem odwrotny od pierwszego wrażenia poruszonego tematu.
Z tymi pojęciami bowiem historykom kojarzą się głównie zorganizowane grupy żydowskie
( np."Nekama"-Zemsta), mszczące się na Polakach za zbrodnie ... Niemców.
Isadore Hollander wspomina:" Wychodziliśmy co noc ... używaliśmy pistoletów,
ale musiałem
zamykać oczy i prosić Boga o przebaczenie za to, co muszę zrobić... Chciałem to zrobić
i robiłem. Czułem satysfakcję. Nie ruszaliśmy Niemców".
Mieli zakaz.
Listy członków podziemia otrzymywali z UBP /Urzędu Bezpieczeństwa
Publicznego/ będącego w rzeczywistości w rękach obywateli narodowości żydowskiej.
Komitet Centralny Żydów Polskich oraz Centralna Komisja Specjalna tworzyły
Żydowskie Komisje Specjalne które aresztowały i zabijały bez sądu tysiące Polaków,
członków zbrojnego podziemia.
Mściły się także na Polakach indywidualne osoby, którym Niemcy zabiły niekiedy
i całą rodzinę. Żydzi ci wstępowali specjalnie w tym celu do UBP lub NKWD.
Niejaki Mosze Sonenson mordował "... 15-20 Polaków dziennie".
Znaną akcją pacyfikacyjną
przygotowaną przez 4 funkcjonariuszy żydowskiego pochodzenia, było wymordowanie
200 żołnierzy oddziału Henryka Flamego .
Prof. Marek.J.Chodakiewicz (xxxx), opisując powyższe zbrodnicze działania w swej
książce pt."Po zagładzie" /jej polska premiera odbyła się w IPN/, opisującą
stosunki polsko-żydowskie w latach 1944-1947, ocenia liczbę ofiar żydowskich zbrodni na
Polakach od 5794 do 13.443, zaś zbrodni polskich na Żydach od 253 do 615 .
Minimalne cyfry to ofiary udokumentowane, maksymalne - nie odnalezione.
Jeśli porusza się tak trgiczne fragmenty polskiej historii, należy wyjaśniać je
dogłębnie, nawet jeśli są bolesne dla jednej, czy obu stron - tylko taka forma
jej odkrywania pozwala na wyciąganie z niej wniosków na przyszłość.
Inaczej nie jest to historia, a propaganda.
Niemniej to ciekawe i znamienne ,jak w polskiej telewizji Bronisław Wildstein
interpretuje naszą polską historię.
Sądzę jednak, iż nie jest Polakom potrzebna
jego pomoc w tym zakresie.
Sami się musimy uporać ze swoja przeszłością.
Żydzi także.
Michał Ostrowiecki
(x)- poprawność polityczna - gorsza, bo ubliżająca inteligencji ludzkiej, forma cenzury.
(xx)- Nathan Miller "W służbie amerykńskiego wywiadu",Pruszyński i S-ka, W-wa 2002.
(xxx) - na podstawie tekstu Bohdana Urbankowskiego pt."Prawda jak gorzkie lekarstwo"
, "Gazeta Polska", nr 4, 23.01.2008 .
(xxxx) - prof. Marek J.Chodakiewicz - historyk, dziekan w The Isnstitute of World Politikal
w Waszyngtonie.Od 2005 roku, z nominacji prezydenta USA jest członkiem
Amerykańskiej Rady do Spraw Upamiętnienia Holokaustu.