LIST OTWARTY MŁODYCH SOCJALISTÓW
Gdy Grzegorz Napieralski przychodził na świat nie było już antysemickich czystek w wojsku,
którym kierował Wojciech Jaruzelski.
Być może dlatego o nich nie pamięta.
Gdy poseł Bartosz Arłukowicz wybierał się do podstawówki, w Pradze obchodzono 10. rocznicę
inwazji na Czechosłowację, za którą współodpowiedzialny jest ówczesny Minister Obrony
Narodowej PRL gen. Jaruzelski.
W 2002 roku Arłukowicz zwyciężył w drugiej edycji programu telewizyjnego "Agent".
Dwadzieścia lat wcześniej prawdziwi, a nie telewizyjni agencji infiltrowali środowisko
"Solidarności" zdelegalizowanej przez reżim Jaruzelskiego.
Gdy podczas stanu wojennego ulicami polskich miast jeździły czołgi, poseł Tomasz Kamiński
miał 3 lata.
Może dlatego nie wie, do czego prowadzi deficyt demokracji.
Być może list młodych polityków SLD i SDPL to efekt tego, że zbyt późno urodzili się
i nie odrobili lekcji z historii.
Nie pamiętają, kto odpowiadał za represję wobec demokratycznej opozycji,
inwazję na sąsiedni kraj, antysemityzm w wojsku.
Zapomnieli też chyba, kto rozpoczął "reformy", które utorowały drogę dla planu
Balcerowicza.
Posłowie SLD i SDPL piszą w swoim liście, że PO i PiS nie chodzi o sprawiedliwość
społeczną.
To prawda.
Nas także wprawia w zażenowanie, gdy prawicowe partie przypominają sobie o dziedzictwie
"Solidarności" tylko przy okazji rocznicowych uroczystości.
Ideowe dziedzictwo 10-milionowego ruchu, walczącego o społeczną solidarność, egalitaryzm
i prawdziwą demokrację, nie jest dziś reprezentowane w polskim Sejmie.
Obowiązkiem lewicy jest zmienić ten stan rzeczy.
Nie prowadzi do tego jednak z pewnością stawanie po stronie człowieka odpowiedzialnego
za masowe represje wobec działaczy największego ruchu pracowniczego XX wieku.
Mamy świadomość, że generał Jaruzelski to postać złożona i w pewnym sensie tragiczna.
Jesteśmy nawet gotowi uznać, że w obliczu obaw o radziecką interwencję działania
Wojciecha Jaruzelskiego mogły być podyktowane nie tylko obroną interesów PZPR,
ale także jego rozumieniem racji stanu PRL.
To jednak zdecydowanie nie powód, by uznać go za ikonę lewicy i męża stanu.
List młodych polityków SLD i SDPL to próba obrony biografii partyjnych kolegów
i fundamentu, na którym zbudowana jest polityczna pozycja tych partii.
Na pewno nie jest to głos młodego pokolenia lewicy.
|