IRACKA " OPERACJA ROZBROJENIOWA "
PREMIERA LESZKA MILLERA ...
... to ,w myśl prawa międzynarodowego, zbrodnia przeciwko
pokojowi, o czym on i ówczesny Prezydent zdaje się zapominać - podobnie jak polska
prokuratura - choć ofiary idą w setki tysięcy.
Ale, jak pokazuje historia ... nigdy nic nie wiadomo...
Na razie sojuszników USA się nie sądzi.
Sądzić natomiast należy tłumaczenie Premiera, jak i innych irackich agresorów,
za ubliżające inteligiencji ludzkiej powoływanie się na rezolucję ONZ i raporty CIA.
Do dziś dziwić się można, dlaczego dżentelmeni z Wołomina czy Pruszkowa nie powoływali się
na polskiego Premiera i Prezydenta dokonując zdecydowanych rozliczeń ze swymi dłużnikami
lub przeciwnikami, wszak polski Kodeks Karny sprawy te omawia.
Widocznie mieli na tyle przyzwoitości, by uznać, iż o zastosowaniu
KK decyduje sąd, tak - jak o zastosowaniu rezolucji ONZ decyduje ... ONZ.
ONZ saś nie widziała powodów do zastosowania wobec Iraku swej rezolucji, natomiast samą
agresję, ustami Przewodniczącego, nazwała po imieniu - czyli jako zbrodnię przeciwko pokojowi.
Trzeba natomiast przyznać, iż powoływanie się agresorów na raporty CIA o sytuacji w Iraku,
pisane na zamówienie
/ broń atomowa, broń masowego rażenia, itp. itp./, oraz
oskarżanie Prezydenta Iraku o współpracę z Al Kaidą, której był ... wrogiem - w kontekście
przyzwoitości wymagało dużej odwagi cywilnej.
A chodziło o rzecz przyziemną, czy raczej podziemną , czyli ropę - której brak
zaczęły odczuwać Stany Zjednoczone, a i nam by się przydała.
Wiec, Panie Premierze - gdzie ta ropa ?
/ Komentarz do wywiadu L.Millera w "Dzienniku", (www.dziennik.pl) pt."Nie żałuję polskiej wyprawy do Iraku". /
Michał Ostrowiecki
|